Juki HZL-F600 vs. EM stylisation - pierwsze starcie! ;)

Na starcie muszę się przyznać, że nigdy wcześniej samodzielnie nie obsługiwałam maszyny! Od kołyski usypiał mnie dzwięk starego "Singera" a mama produkowała wszystko co było potrzebne i na co akurat przyszedł pomysł i ochota - od haftowanej ręcznie pościeli - po zmyślne sukieneczki. Gdzieś tam z tyłu głowy zawsze kołatała mi się myśl - " a gdyby tak spróbować?", tłumiona jednocześnie strachem przed przeszyciem sobie palca i innymi obawami przed nieznanym... ;)

Jakiś czas temu miałam okazję uczestniczyć w warsztatach szycia organizowanych przez markę Juki, gdzie po raz pierwszy w życiu odważyłam się zmierzyć z niezbadanym dotąd mechanizmem. Oczywiście dokładne uwagi i podpowiedzi ze strony prowadzącej niemalże same doprowadziły do powstania pięknej kolorowej kosmetyczki z podszewką, wypełnieniem i zamkiem!



Gładko poszło, nie bolało! ;)

Juki - Hello again! :)



Na pierwszy ogień, gwiazda programu - kwiecista retro spódnica z koła, w niesamowicie "korzystnej" dla mnie długości - do pół łydki ;)





Po ustaleniu zadowalającej mnie długości spódnicy, zaznaczam w odstępach ok.10cm długość, której planuję się pozbyć (pomniejszoną o 2cm - na podwinięcie). Następnie łączę ze sobą kolejne punkty - rysując po linii okręgu.



Teraz ostre, wiosenne cięcie pomiędzy kwiatami! ;)





Dobór odpowiedniej nici...


Automatyczne nawijanie nici na szpulkę bębenka...



Akcja!

Po krótkim zapoznaniu się z maszyną i opanowaniu podstawowych funkcji tj. nawlekanie nici czy dostosowanie prędkości szycia do moich umiejętności (bliżej mi do żółwia niż do zająca - szczególnie jeśli trzeba biec po okręgu ;))


Podwijam na ok. 1cm materiał i szyję po łuku, pamiętając o równych odległościach. Materiał jest syntetyczny i lekko elastyczny, dlatego nie powinien się strzępić. Poprzednie wykończenie również nie było specjalnie zabezpieczone overlockiem. 

Nic prostrzego... a raczej nic bardziej pokręconego niż kwiecista spódnica z koła na wiosnę! :)




...i gotowe! :)


Jakie są moje wrażenia? Początkowy strach szybko minął, a maszyna pomimo rozbudowanego menu, wielu funkcji i guzików - okazała się być bardzo przyjazna. Już myślę nad tym jak wykorzystać te wszystkie możliwości, dlatego wypatrujcie tu nowości! :)

Ten post został dodany środa, 25 marca 2015 i został oznaczony tagiem , , , . Możesz śledzić odpowiedzi poprzez kanał RSS 2.0 . Możesz zostawić odpowiedź .

2 Odpowiedzi na “ Juki HZL-F600 vs. EM stylisation - pierwsze starcie! ;) ”

  1. Metamorfoza idealna :D
    http://mariatruewoman.blogspot.com/2015/03/jak-nosic-jeansowe-szorty.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Już szykuję kolejną... :)

      Usuń